„Spekulacja jest trudnym i wymagającym zajęciem [...] bo rynku nie da się oszukać”, czyli wywiad z FxMonster

Dodano dnia 22 lutego 2012 o 00:02 Komentarzy: 24

http://www.flickr.com/photos/chaulieu/5714223026/sizes/m/in/photostream/

W dzisiejszym wpisie przeczytasz wywiad z Adamem Orzełkiem autorem bloga FxMonster Zadałem mu 11 pytań dotyczących jego spojrzenia na rynek. Mam nadzieję, że wywiad będzie dla Ciebie potwierdzeniem, że w spekulacji można osiągnąć sukces.

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z rynkiem?

O ile dobrze pamiętam to było w 2003 r. W magazynie „Internet” ukazał się artykuł o tzw HYIP-ach (skrót od high-yeld investment program). Były to programy obiecujące krociowe zyski od wpłaconych depozytów np. 1% dziennie. Ich autorzy zapewniali, że pieniądze są inwestowane w ryzykowne i bardzo opłacalne interesy np. gra na giełdzie, kopalnie złota, czy diamentów. W rzeczywistości były to zwykłe piramidy finansowe. Przez pierwsze tygodnie grzecznie wypłacali zyski, co przyciągało im nowych klientów i sprawiało, że ci istniejący wpłacali coraz większe pieniądze. Z czasem zaczęły pojawiać się „problemy techniczne” i ostatecznie strona znikała bez śladu.
Brałem udział w kilku takich programach i nawet na jednym zarobiłem, ale ostatecznie dałem sobie spokój i zacząłem szukać innych sposobów na zarabianie.
Padło na Forex. To był czas, gdy rynek stawał się coraz bardziej dostępny. Postanowiłem spróbować swoich sił. Nowi brokerzy wyrastali jak grzyby po deszczu, malała wysokość depozytów wstępnych i warunki stale się polepszały. Grałem na demo, udzielałem się na forach dyskusyjnych i poznawałem różne metody. Wizja bycia traderem bardzo mi się spodobała, połknąłem ten haczyk na dobre.

 

Po jakim czasie zacząłeś odnosić pierwsze sukcesy?

Po jakichś pięciu latach.
Wcześniej traktowałem trading hobbystycznie, jak hazard. Zarabianie szło wolno, tracenie szybko. Zmieniałem systemy jak rękawiczki, chciałem rozgryźć rynek. W międzyczasie połykałem książki i artykuły o tradingu, ale zamiast wyjść na prostą pogrążałem się jeszcze bardziej. Im więcej wiedziałem tym mniej rozumiałem.
Przerobiłem chyba wszystko – standardową AT, fibo, mediany, teorię Fal Elliotta, formacje harmoniczne, dywergencje, korelacje, wskaźniki itd.
Moja gra była bardzo chaotyczna, robiłem wszystko to, czego robić nie powinienem i praktycznie każdy tydzień kończyłem na minusie. Gdy kupowałem to zaczynało spadać, jak sprzedawałem to zaczynało rosnąć. Kiedy zamykałem zyskowną pozycję rynek szedł dalej w zakładanym kierunku. Kiedy dawałem zyskom rosnąć rynek zawracał zabierając zarobek. I tak dalej. Katastrofa totalna.
Uważałem się za inteligentnego faceta jednak w starciu z rynkiem ponosiłem porażkę za porażką. Każdy mój statement wyglądał podobnie – serie strat przecinane niewielkimi zyskami. Byłem naprawdę beznadziejnym traderem. Wielokrotnie chciałem rzucić to wszystko w diabły, ale szkoda mi było poświęconego czasu.
W końcu zrobiłem sobie kilkumiesięczną przerwę. Z ciekawości kupiłem kilka książek nt. psychologii inwestowania. Wtedy zacząłem rozumieć na czym to wszystko polega i dlaczego ciągle tracę. Postanowiłem spróbować jeszcze raz, ale już z diametralnie innym podejściem.

 

Jaki był Twój największy błąd „drodze inwestora”, czego Cię nauczył?

Ciężko powiedzieć, bo popełniałem mnóstwo błędów dużego kalibru. Ale najbardziej zapadło mi w pamięć konto wyzerowane jedną transakcją.
Z moich analiz wynikało, że rynek wzrośnie. Miałem co do tego dużą pewność i wszedłem na rynek większą stawką niż zwykle. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem i po godzinie byłem jakieś 50 pipsów do przodu. Zabezpieczyłem część zysków i czekałem na rozwój sytuacji. Cena zaczęła spadać co uznałem za ruch korekcyjny. Obniżyłem stop lossa tak, by nie wylecieć na owej korekcie i przestawiłem go na zero. Cena spadała dalej dlatego przestawiłem go tam, gdzie był na początku. I tym sposobem zyskowna transakcja zamieniła się w stratę.
Nie mogłem tego zaakceptować, musiałem mieć rację. Kurs się obniżał, a ja dalej przesuwałem stop lossa z nadzieją, że rynek zawróci. Ta zabawa w kotka i myszkę trwała dwa dni. Kotek wygrał, bo myszce zabrakło kapitału. Byłem na minusie ponad 400 pipsów i broker sam zamknął transakcję.
Jednak nie to było najgorsze. Kurs zawrócił po kilkunastu minutach i poszybował w górę. Rynek pokazał mi środkowy palec, dosłownie!
Czy mnie to czegoś nauczyło? Tak, przeklinać pełnymi zdaniami.
A na poważnie – nie. Wtedy za wszystkie niepowodzenia obwiniałem rynek i nie uczyłem się na błędach. Tak było też w tym przypadku. Uznałem to za zwykłego pecha. Później wywinąłem jeszcze kilka podobnych numerów.

 

Jak radzisz sobie z serią strat? Co sobie wtedy myślisz, co czujesz?

Przede wszystkim dbam, by ewentualne serie straty były jak najmniejsze. Oprócz stawiania ciasnych SL staram się jak najszybciej zamknąć transakcję jeśli rynek nie idzie w zakładanym kierunku. Dzięki temu nawet kilka strat z rzędu łatwiej przełknąć i co najważniejsze – odrobić.
Serie strat traktuję jako coś naturalnego, ale każdej stracie przyglądam się dwa razy, żeby wiedzieć czy to ja zawaliłem, czy to „widzimisię” rynku.
Poza tym mam ustalone dzienne limity. Po trzech stratach z rzędu lub łącznej stracie 15 pipsów kończę grę danego dnia.

 

Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w tradingu?

Wszystko jest ważne i powinno tworzyć spójną całość.
Skuteczny trading można porównać do systemu kół zębatych. Jedne są większe, drugie mniejsze, ale każde pełni określoną rolę i nie należy umniejszać jego znaczenia. Nawet gdy najmniejsze przestanie działać cały system zacznie zgrzytać i w końcu się zepsuje. Do wszystkiego trzeba podejść z należytą starannością, bo każdy szczegół odgrywa ważną rolę.
Prosty przykład: gdy zmienię samą tylko metodę wejścia moje wyniki ulegną pogorszeniu. To będzie miało swoje następstwa np. stracę zaufanie do strategii, przestanę przestrzegać zasad i zacznę kombinować.

 

Czy uważasz, że każdy może odnieść sukces na rynku? Czy potrzebne są jakieś wrodzone cechy?

Tak, pod warunkiem, że podejdzie do sprawy poważnie i da sobie odpowiednią ilość czasu na naukę. Spekulacja jest trudnym i wymagający zajęciem, dodatkowo to bardzo szczery biznes, bo rynku nie da się oszukać. Nie potrafisz grać – tracisz. Potrafisz – zarabiasz.
Wrodzone cechy na pewno są przydatne, ale z całą pewnością nie mają decydującego znaczenia.

 

Z Twojego bloga można wywnioskować, że inwestujesz wyłącznie w oparciu price action. Czy od początku porzuciłeś wszystkie wskaźniki, średnie itp., czy stało się to z czasem, gdy doszedłeś do wniosku, że to cena jest najważniejsza?

Pierwsze decyzje podejmowałem w oparciu o czysty wykres. W bibliotece znalazłem książkę Nisona o świecach japońskich, techniki w niej omówione bardzo mi przypadły do gustu. Przez parę miesięcy grałem w oparciu o formacje z całkiem niezłymi rezultatami. Dzisiaj wiem, że byłem na dobrej drodze, ale wtedy nie miałem pojęcia o tworzeniu strategii czy zarządzaniu kapitałem. Z for dyskusyjnych dowiedziałem się, że same świece nie są skuteczne, nie działają na niskich interwałach, trzeba je połączyć ze wskaźnikami i w ogóle bardzo długa droga przede mną.
Wierzyłem we wszystko co przeczytałem. W końcu ktoś, kto ma ponad 1000 postów albo znane nazwisko wie co mówi, prawda? Zacząłem świeczki łączyć ze wskaźnikami i innymi rzeczami, aż w końcu w ogóle przestałem zwracać uwagę na zachowanie ceny i skupiłem się na analizie samych narzędzi. Rysowałem na wykresie różne cuda, testowałem wskaźniki, poznawałem skomplikowane teorie i brnąłem w to wszystko coraz głębiej, aż pogubiłem się całkiem.
Dopiero po tej przerwie, o której wspomniałem, przestałem kombinować. Wszystkie wskaźniki, zaawansowane techniki i teorie trafiły do kosza. Wróciłem do podstaw, skupiłem się na czystym wykresie, znalazłem swoją niszę, opracowałem kilka prostych rozwiązań i tak gram od prawie trzech lat.
Ale wbrew pozorom nie jestem przeciwnikiem ani wskaźników, ani teorii.

 

Możesz bardziej przybliżyć etap w którym zacząłeś regularnie zarabiać? 

Przestałem używać mnóstwa narzędzi i udawać eksperta od wszystkiego. Skończyłem z robieniem prognoz i zgadywaniem, w którą stronę pójdzie rynek. Zamiast tego postanowiłem, że będę polegał na zdrowym rozsądku, znajdę własną niszę i zajmę się czystym wykresem, bo mam serdecznie dosyć tych wszystkich „specjalistycznych” metod.
Poszukiwania trwały trochę czasu, większość metod zwyczajnie mi nie odpowiadała. Albo czegoś nie rozumiałem, albo nie widziałem w tym wszystkim logiki, albo reguły były zbyt mętne i ogólnikowe etc.
W końcu trafiłem na formację zwaną Three Bar Reversal znalezioną w książce Martina Pringa, Pring on Price Patterns. Koncepcja bardzo mi się spodobała, była w miarę klarownie wytłumaczona i najważniejsze – w pełni zrozumiała. I w ten oto sposób postanowiłem, że będę grał Trzema Słupkami Odwrotu.
Na tej formacji zbudowałem strategię. Najwięcej czasu zabrało mi dopracowanie lokacji, czyli warunków w których warto zająć pozycję. Oprócz tego dużo uwagi poświęciłem na ograniczanie ryzyka. Spisałem zasady strategii na kartce, opracowałem trading plan i zacząłem grać. Tutaj wypadałoby napisać, że od tej pory żyłem długo i szczęśliwie. W powszechnym mniemaniu wystarczy opracować strategię, a potem już tylko spokój, harmonia i karmienie łabędzi.
Było inaczej. Pierwsze konto wyczyściłem. Drugie też. Wiedziałem jak grać, ale nie potrafiłem trzymać się zasad. W końcu prześledziłem wszystkie transakcje i wyszło, że: wchodziłem za wcześnie, za późno, z nudów, na siłę albo z zemsty po serii strat.
Wtedy postanowiłem prowadzić dziennik i zapisywać popełnione błędy. Przez pierwszy tydzień wydawało mi się to głupie i niepotrzebne, po co komu jakiś durny „pamiętnik”?! Ale już pierwsza lektura uświadomiła mi, że gdybym trzymał się zasad zarobiłbym całkiem niezłe pieniądze zamiast lizać rany po stratach.
Od tamtego momentu wyrobiłem w sobie nawyk prowadzenia dziennika i muszę powiedzieć, że NIC tak nie przyspiesza nauki spekulacji jak nauka na własnych błędach. Stopniowo je eliminowałem i poprawiałem poszczególne elementy strategii.
Spekulację zacząłem traktować jak sport – w końcu to trening czyni mistrza. Od tamtego czasu zaczęły się pojawiać się niewielkie, ale regularne zyski.

 

Zajmujesz się tylko tradingiem, czy łączysz inwestowanie z pracą zawodową?

Póki co pracuję i gram w wolnych chwilach, bo tak mi jest najwygodniej. Być może w najbliższych miesiącach się to zmieni.

 

Jakie książki o spekulacji mógłbyś polecić czytelnikom? Może coś w języku angielskim?

Książki, które najbardziej cenię to:
Seria Market Wizards – Jack Schwager
Zurich Axioms – Max Gunther
The Master Profit Plan – Vadym Graifer
High Probability Trading – Marcel Link
Psychologia Giełdy – Andre Kostolany
Disciplined Trader – Mark Douglas
The Daily Trading Coach – Brett Steenbarger
The Little Book of Behavioral Investing – James Montier

 

Na pytanie: Co powiedział byś osobie, która chce spróbować swoich sił na rynku Grzegorz Zalewski odpowiedział: „Czytaj dużo, słuchaj wielu dookoła i nikomu nie ufaj. Wszystko weryfikuj sam. Nie wierz w prawdy popularne, jeśli ich sam nie sprawdzisz na twardych danych. Główna zaleta będzie taka, że nie będziesz musiał winić innych za swoje pomyłki. A wtedy zostaniesz już tylko ty i rynek. I twoje cele do zrealizowania”.
Co Ty przekazałbyś takiej osobie?

Ucz się od najlepszych, ale nie bierz wszystkiego na wiarę. Myśl samodzielnie. Nie komplikuj prostych rzeczy, przestań szukać dziury w całym. Znajdź swoją niszę i stwórz prostą strategię. Nie staraj się być ekspertem od wszystkiego.
Opracuj trading plan – ułatwia trzymanie się zasad.
Prowadź dziennik – zaczniesz dostrzegać popełniane błędy i szybko zrobisz postępy.
Daj sobie czas, podejdź do rynku ze zdrowym dystansem i pracuj nad sobą.

 

Dziękuje bardzo za podzielenie się z nami Twoimi doświadczeniami. Życzę powodzenia! 

Jeśli nie znasz jeszcze bloga Adama to szczerze polecam Ci jego lekturę. Każdy wpis jest unikalny i bardzo wartościowy dlatego warto zaglądać tam regularnie.

 

 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

24 odpowiedzi do “„Spekulacja jest trudnym i wymagającym zajęciem [...] bo rynku nie da się oszukać”, czyli wywiad z FxMonster”

  1. Sebastian Cezary on: 22 lutego 2012 at 09:05

    Oszukanie rynku, już użycie tych słów źle się kojarzy. Spekulacja jest trudna, bo zmiany kursu przyciągają innych którzy mogą popsuć to co robimy. Nie da się zatem prowadzić gry w pojedynkę, a drugiej osobie nie można ufać. Więc tu raczej chodzi o brak przewidywalności niż oszukiwanie. Przecież oszustwa/przekręty na giełdzie biorą się głównie z możliwości przewidywania(przecieków) a nie wkręcania rynku, że białe jest czarne(choć i to działa, ot np. przekręty w Chinach).

    • makler on: 22 lutego 2012 at 18:46

      Cześć Sebastian Cezary

      Rozumiem, ale myślę że Adamowi chodziło o coś innego niż dosłowne oszukiwanie.;)

      Pozdrawiam

  2. anonim on: 22 lutego 2012 at 11:39

    A czy można grać pod fixing NBP ?

    • makler on: 22 lutego 2012 at 18:44

      Witaj Anonim

      Nie wiem dokładnie co masz na myśli, ja niestety nie mam wiedzy na ten temat.

      Pozdrawiam

  3. Chybcik on: 22 lutego 2012 at 15:50

    Dobry wywiad, istotne pytania i odpowiedzi. Dzieki :)

    • makler on: 22 lutego 2012 at 18:43

      Cześć Chybcik

      Dzięki. Ale to głównie zasługa Adama, że zgodził się opowiedzieć swoje doświadczenia. :) .

      Pozdrawiam

  4. Wywiad ze mną | FxMonster on: 22 lutego 2012 at 19:04

    [...] Udzieliłem ostatnio krótkiego wywiadu Mateuszowi, autorowi bloga Zapiski Maklera Giełdowego. Jeśli chcesz się dowiedzieć jak wyglądały moje początki koniecznie przeczytaj. [...]

  5. dex on: 22 lutego 2012 at 23:06

    bloog fxmonstera jest super wartosciowy, wiecej takich na necie. a wywiad szczery i prawdziwy kto przez to nie przechodzil ?

    • makler on: 23 lutego 2012 at 18:45

      Cześć Dex

      Ja też cenię jego bloga dlatego zrobiłem z nim wywiad. :)

  6. Krzysztof W on: 23 lutego 2012 at 12:54

    Witam gospodarza i gości
    Fajny artykuł dał do myślenia. Ja osobiście to teraz przechodze i doszedłem do wniosku że mi najlepiej odpowiadają formacje liniowe. Gram troche na forexie bez sukcesów narazie ;) na akcjach i od stycznia na kontraktach FW20

    • makler on: 23 lutego 2012 at 18:49

      W takim razie Krzysztofie wyciągaj wnioski z doświadczenia Adama:)

      Pozdrawiam!

  7. anonim on: 23 lutego 2012 at 17:20

    Czy pod tym adresem z przyczepami szukać czegoś o spekulacji ?:)

    • makler on: 23 lutego 2012 at 18:50

      Co masz na myśli? :)

      • anonim on: 23 lutego 2012 at 19:47

        pod tym adresem wyświetlają się jakieś przyczepy

      • anonim on: 23 lutego 2012 at 19:48

        fx monstera

  8. Jarek on: 23 lutego 2012 at 18:58

    wywiad super ! :)
    ale link jest do jakiś przyczep :P

    • Adam Orzełek on: 23 lutego 2012 at 19:47

      Witam

      Coś się pochrzaniło przy przeprowadzce na inny serwer, w ciągu najbliższej godziny powinno być ok.

      Pozdrawiam

    • makler on: 24 lutego 2012 at 08:45

      Dzięki. Jeśli chodzi o te przyczepy to się nie zorientowałem :)

      Pozdrawiam Jarek

  9. JJJJ on: 23 lutego 2012 at 22:31

    Bardzo dobry wywiad – z obu stron – a blog rozmówcy tez dodałam do ulubionych. (Mimo, że inwestuję wyłącznie na wyższych interwałach).

    • makler on: 24 lutego 2012 at 08:44

      Bardzo mnie to cieszy JJJ :)

      Pozdrawiam

  10. Mariusz on: 24 lutego 2012 at 21:52

    Przyjemny wywiad. Coś na wzór „Conversations with Forex Market Masters”, tylko dużo krócej. Swoją drogą bardzo polecam tę książkę. Warta przeczytania i wyciągnięcia wniosków. Szkoda, że ja na nią nie trafiłem w początkowym etapie swojej przygody z rynkiem walutowym.

    Pozdrawiam i życzę sukcesów.

  11. Michał on: 26 lutego 2012 at 02:22

    Troszkę off topic, ale mam nadzieje, że mi wybaczysz.

    Obserwowałem uważnie Twoje zagrania i w ramach uporządkowania pewnych informacji polecam Ci ten blog. Gość pisze z sensem i bardzo ciekawie.

    Powodzenia w tradingu i jak najwięcej pipsów życzę :) )

    http://kuzniasukcesu.net/2009/03/11/projektowanie-systemu-inwestycyjnego-ii/

  12. ForexFox on: 28 lutego 2012 at 18:50

    z innej beczki – kiedyś napisałem iż będę obserwował Twój blog ze względu na to iż umieszczasz w nim swój kapitał oraz, że grasz metodą którą ja już nie preferuję bo traciłem i odzyskiwałem straty, traciłem i tak w koło.. i tak straciłem 3lata na rynku, od dwóch lat w końcu zarabiam ale całkiem inną metodą niż jest sprzedawana ogólnie na szkoleniach i w książkach szerokiej publiczności no i widzę iż tu jakoś wieje NUDĄ.. nie chce być złośliwy ale z takim tempem uzbierasz tylko na swoje wymarzone wakacje tak za 3latka jak dobrze pójdzie a co z resztą marzeń? :) pozdrawia stary Lis młodego Wilczka

  13. Marny luty | Zapiski Maklera Giełdowego on: 29 lutego 2012 at 23:09

    [...] Kolejny miesiąc dobiegł końca, więc przyszedł czas na kolejne podsumowanie… Luty nie był dla mnie najlepszym miesiącem, giełdę zaliczyłem na minusie. Jedyna dobrą rzeczą jaką dał ten miesiąc to wywiad z Adamem Orzełkiem. [...]

Zostaw odpowiedź:

XHTML: Użyj tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2012 Zapiski Maklera Giełdowego| Developed by martin-schultz.eu